Gdy dzwon zapłacze-
Dziewczę rozpacza,
Zraszaja różaniec jej łzy.
Wbrew woli.
Wbrew woli.
Ukryta przed światem w klasztornej pomroce,
Gdzie gaśnie nadzieja, bezsenne są noce.
I moje serce
Piersi rozrywa,
I bije, bije, bije.
Los każe,
Los każe,
Bym z serca na zawsze wygonił kochanie
I dziewczę zapomniał, lecz tak sie nie stanie.
O śmierć, nieśmiertelność,
O życie, zagładę
Nie dbają dziewczyna i serce;
I serce,
I dziewczę
Ma jedno strapienie i jedna ma chęci:
Bo serce chce szczęścia, a dziewcze świat nęci.
Pocałunków rozkoszą mierzyłem
Swoją młodość szczęśliwą i błogą -
Ale szczęściem się dzisiaj zmęczyłem,
Ale dzisiaj nie kocham nikogo.
Łez goryczą przed laty mierzyłem
Swoją młodość burzliwą i srogą -
Ale wtedy kochałem, tęskniłem,
Dzisiaj zaś juz nie kocham nikogo.
Lat minionych rachunek zgubiłem...
Skrzydeł chcę, co pamiętać nie mogą:
Dać im serce swe unieść! mieć siłę
Swoją wieczność im cisnąć złowrogą!
Pamiętasz, jak o późnej porze
Myśmy żegnali się nad morzem?
Wieczorny wystrzał zagrzmiał w dali,
Słuchaliśmy go ze wzruszeniem...
Gęstniały mgły na morskiej fali,
Już dopalały się promienie,
Grom się przetoczył ponad nami
I nagle skonał gdzieś w otchłani.
Gdy kończę z dziennych prac rozgwarem,
Do ciebie często myśl ucieka,
Ponad pustynnych wód obszarem
Błądząc, wieczornych strzałów czekam.
A kiedy głuchną w wód łoskotach
I pod falami mrą siwymi,
Ja płaczę, trawi mnie tęsknota,
Ja pragnę umrzeć razem z nimi...